SPOTKANIA Z... - NOWA KSIĄŻKA SŁAWOMIRA ZYGMUNTA / NEW BOOK BY SŁAWOMIR ZYGMUNT
60 fascynujących rozmów, jakie Sławomir Zygmunt przeprowadził z niezwykłymi ludźmi (m.in. Zdzisław Beksiński, Jerzy Duda-Gracz, Grażyna Szapołowska, Ewa Dałkowska, Barbara Sass-Zdort, Gustaw Holoubek, Roman Wilhelmi, Przemysław Gintrowski, Bogdan Chorążuk, Krzysztof Krauze.
Z WIATREM - NOWA PŁYTA SŁAWOMIRA ZYGMUTA / NEW ALBUM BY SŁAWOMIR ZYGMUNT
Wiosna bez papierosa
Zima musi minąć, taka jej natura. Idą ciepłe dni i wspaniałe odrodzenie natury. Dla naszego ciała to znakomity czas na oczyszczenie. Pierwsze, co możesz zrobić, to RZUCIĆ PALENIE! Tej wiosny na pewno się uda! Proponujemy wypróbować unikatową metodę. Polega na połączeniu starej medycyny (akupunktura) oraz specjalnych ćwiczeń stymulujących oczyszczanie się płuc.
Miłość na pełnym etacie
Wiosna to pora miłosna. Czas oczarowań i uniesień opisywanych kaskadami słów piosenek i wierszy.
Sam Peckinpah - ostatni straceniec Hollywoodu
Sam Peckinpah nakręcił 14 filmów. Był reżyserem kłopotliwym dla producentów, znanym z niedotrzymywania terminów, ostrego picia i niepohamowanego języka. A jednak jego nazwisko na trwałe weszło do historii kina.
ajurweda, vata, pitta, kapha, ayurveda, medytacja, modlitwa, masaż, oleje, parówka, chappati, sztuka życia, zabiegi, diagnoza, zalecenia, łaźnia parowa, IndieW ajurwedzie zainteresowała mnie na początku dieta. Dla każdego formułuje się ją indywidualnie. Bo zdrowe jedzenie to znaczy, takie, które służy mnie. I to wcale nie musi być modny jogurt, żurawina czy pełnoziarniste żytnie pieczywo. Kiedy jednak pojechałam do Indii, do centrum ajurwedy, przekonałam się, że to spójny system wskazówek życiowych. Ale znów lekarze wybrali to, co jest dobre dla mnie, czyli przyjacielskiej, ale czasem nerwowej, niecierpliwej i wściekającej się pitta-vata.

 

W ośrodku położonym w Kerali, na samym koniuszku Półwyspu Indyjskiego uderzyła mnie przede wszystkim cisza i spokój. Nie licząc może krakania kruków, które, jak się potem przekonałam, razem z cykadami robiły nieustanny akustyczny podkład do terapii. W mojej ceglanej jedynce, jednym z szeregu krytych strzechą domków nie było szyb w oknach, a terakota na podłodze dawała odrobinę chłodu. Wszystko było bardzo proste, ale ładne. U wejścia do centrum medycznego stała niska szeroka misa z wodą, a w niej pływały kompozycje z kwiatowych płatków. Codziennie inne, przygotowane czyjąś artystyczną dłonią. W gabinecie lekarskim czekali na mnie, szef ośrodka, doktor Raman i kobieta w kolorowym sari, jak się okazało później moja pani doktor.


Wypełniłam najbardziej szczegółowy w życiu kwestionariusz dotyczący mojego zdrowia, fizjologii i psychologii. Lekarzy interesowało nawet to, z kim jadam posiłki, czy praktykuję jakąś religię, jak sypiam i co mi się śni. Dla ajurwedy jest bowiem oczywiste to, do czego dziś dochodzi medycyna akademicka: wiara i oparcie w czymś większym od nas oraz poczucie sensu życia sprzyja dobrej kondycji. A gdy zachorujemy pomaga walczyć z chorobą. Zachodnie ośrodki medyczne dzięki nowym narzędziom, takim jak funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI), badają skuteczność medytacji czy modlitwy. Widać wtedy wyraźnie co się dzieje  w mózgu, gdy się modlimy czy medytujemy. I wnioski, jak dotąd, są jednoznaczne. Dbałość o spokój umysłu, umiejętność zachowania wewnętrznej ciszy pośród najtrudniejszych nawet wydarzeń jaką daje medytacja oraz ufność  i poczucie oparcia w Bogu, które przynosi modlitwa, pomagają zachować zdrowie. Z kolei psychologia podkreśla, że ludzie, którzy umieją nawiązywać i podtrzymywać różne bliskie związki są zdrowsi. Ajurweda wie to od pięciu tysięcy lat.

ajurweda, vata, pitta, kapha, ayurveda, medytacja, modlitwa, masaż, oleje, parówka, chappati, sztuka życia, zabiegi, diagnoza, zalecenia, łaźnia parowa, Indie
Kwestionariusz przypominał mi trochę testy badające doshe (*), czyli osławione vata, pitta i kapha – energie określające według ajurwedy typ psychofizyczny – które  można znaleźć np. w książkach Deepaka Chopry. To amerykański lekarz hinduskiego pochodzenia, który rozpropagował ajurwedę w Stanach i na całym świecie. Po zrobieniu ich uznałam siebie za typ pitta-kapha. W indyjskim centrum ajurwedy lekarze orzekli jednak inaczej: jestem typem pitta-vata, a kapha to jest coś, co właśnie zaburza moją naturę. Myślę, że takie przekłamania bardzo często zdarzają się, gdy bazujemy tylko na samodzielnie wykonywanych testach. Diagnoza w ajurwedzie bowiem jest znacznie bardziej skomplikowana. Lekarze analizują nie tylko różne objawy i nasze reakcje czy zachowania. Interesuje ich jacy byliśmy jako dzieci, jak się zmienialiśmy. Mają całą szkołę badania pulsu. Oglądają skórę, oczy, paznokcie, wnętrze dłoni, język. Najdrobniejszy szczegół wyglądu ma znaczenie, mówi np. o tym co nas zatruwa. Lekarze wnikliwie pytają o trawienie, reakcje na stres, o seks i o to, co lubimy robić w czasie wolnym od pracy. Przysłuchują się  tembrowi głosu, analizują sposób mówienia, oddychania i to jak się ruszamy. Dlatego nasze samodzielne próby określenia jakim typem jesteśmy mają wartość niewiele większą niż gazetowe psychotesty.